No i pojechałyśmy solidarnie, obie chore, z czego Ewa miała problemy z oczami, a mnie leciała co chwilę krew z nosa. W nocy przed konferencją umieściłyśmy sensownie zdjęcia w antyramach, a następnego dnia zawiesiłyśmy to wszystko w Podlaskim Centrum Kultury Prawosławnej
Zdjęcia, które zrobiłam wystawie, nie szaleją, ale coś tam się da zobaczyć:



W sumie udało nam się zawrzeć kilka ciekawych znajomości i sporo się dowiedzieć o wielokulturowości, inskrypcjach, stanie cmentarzy, obyczajach pogrzebowych różnych grup etnicznych (mój ulubiony referat to "Gry i zabawy przy zmarłym jako element obrzędowości pogrzebowej Łemków" Marty Graban - Butryn.
Miło mi było wreszcie spotkać się z Marią Borciuch, która jako doktor ukrainistyki z UMCSu sprawowała pieczę nad konferencją, a którą znałam już z pracy na cmentarzu w Siemuszowej w sierpniu 2008r.
Tutaj znalazłam artykuł dotyczący konferencji
Na jednym zdjęciu nawet mnie widać w tle.

Ale bajer! Piękna praca Jeżyku, szczególnie z wygrzebaniem tego artykułu, bomba. I nasza wystawa niczego sobie, no no:)
OdpowiedzUsuń